5-10-15, czyli jak sfinansować zakup modeli dla modelarni ?

5-10-15, czyli jak sfinansować zakup modeli dla modelarni ?

Postprzez Ryszard » Wtorek, 10 Listopad 2009, 14:34

od razu podkreślam, że chodzi o zakup małych i tanich modeli typu: zuch, świerszczyk, młodzik, jaskółka, tukan, kowalik, sowa,
czyli zgodnie z prostą logiką chodzi o wydatki dla rodziców dziecka, rzędu 5 - 10 - 15 zł na miesiąc ! ! !



dawno temu za "komuny" to było tak, zakup modeli finansowało PRL i po wykonaniu modelu zostawiało się go na modelarni, bo był jej własnością, a jak chciałem mieć swój własny model to sobie go musiałem sam kupić w CSH i zrobić u mamy w domciu i wszystko było jasne i proste, ale teraz od 20 lat mamy wolność i ja nie dostaję ani grosza z gminy na modele (i do tego zabroniono mi pobierania jakichkolwiek opłat na zakup modeli), no to ja głupi myślałem, że rodzice swoim własnym dzieciom dadzą miesięcznie po te 5 , 10, 15 zł a te dzieci sobie za te pieniądze kupią te modele, ale niestety większość rodziców, uznało, że skoro już jest modelarnia to ich dzieci powinny tam dostawać te modele za darmo, jako że przecież jak nie będzie modeli to ta modelarnia nie ma sensu, a przecież nie po to ja ją zakładałem by ją zaraz zamknąć, z powyższego wyraźnie widać, że teraz jestem uczestnikiem "wojny" na przetrzymanie, kto pierwszy się podda ten za swoje pieniądze kupuje modele dla ich dzieci - no i na razie to oni wierzą, że ja się pierwszy poddam i ja to sfinansuję,
no może i sfinansuję, może i wykombinuję, ale rozdawać tych "moich" modeli za darmo jakoś nie zamierzam, bo co wtedy dam następnym dzieciom, nic ? A może będę takim sponsorem tej modelarni do końca świata ?

no to teraz spróbuję połączyć stare z nowym i jakoś to wszystko opanować tak żeby i wilk był syty i owca cała, tz. wymyśliłem coś takiego:

1. załatwiam (choćby grosze od gminy)/finansuję modele i daję je dzieciom do wykonania, ale po wykonaniu modele jak za komuny zostają na modelarni jako ozdoba/zapasowe na zawody,
2. jeżeli rodzice dziecka zdecydują się zwrócić modelarni koszt zestawu z jakiego ich dziecko wykonało ten model, to model wędruje do nich do domu, a jak nie to patrz pkt. 1.
3. jak ktoś chce to może sam kupować swojemu dziecku zestawy modeli do wykonania na modelarni - co by mnie najbardziej cieszyło,
Rysiek
Ryszard
 
Posty: 34
Dołączenie: Sobota, 5 Wrzesień 2009, 09:32
Miejscowość: Śląsk

Re: 5-10-15, czyli jak sfinansować zakup modeli dla modelarni ?

Postprzez Tomek Osinski » Sobota, 14 Listopad 2009, 10:24

ryszard zielonka napisał:5-10-15, czyli jak sfinansować zakup modeli dla modelarni ?
Przekonać ?fundatorów? modelarni do celowości finansowania tych drobnych zakupów.
Powoływanie modelarni, lub dowolnego kółka zainteresowań, bez zapewnienia źródła finansowania drobnych zakupów na bieżącą działalność jest działaniem chaotycznym, nielogicznym, wręcz nierozważnym, albowiem samo utrzymanie pomieszczeń modelarni + wynagrodzenie instruktora/ów kosztuje wielokrotnie więcej niż jakieś drobne grosze na materiały.
To takie działanie w stylu ? wydamy 10 milionów złotych na piękny stadion/halę, a potem zamkniemy go na kłódkę o 15:00, bo szkoda nam pieniędzy na nadgodziny dla trenera/opiekuna. Efekt ? drogocenny stadion popołudniami jest pusty, a dzieciarnia froteruje klatki schodowe, traci wzrok przed kompami itp. z nudów.
Zamiast łożyć na utrzymanie pustych obiektów, lepiej dodać parę groszy - ten niewielki ułamek kosztów ich utrzymania - i cieszyć się pożytku publicznego(w przypadku władz - móc wykazać się gospodarnością, zaradnością, czy czym tam).

Mała dygresja na temat z mojego podwórka.
Za komuny był u nas w spółdzielni mieszkaniowej Prezes(nazwiska nie pomnę, bo chłopięciem byłem wtedy jeszcze), który pompował w ośrodki kulturalno-oświatowe kupe kasy. Między innymi na modelarnię.
Mój Instruktor spytał go kiedyś, czemu to robi? Prezes odpowiedział ? prosta kalkulacja -lepiej 1milion rocznie wydać na zajęcie młodzieży czymś pożytecznym, niż ten sam milion wydać na remonty związane ze spontanicznym uwalnianiem się dziecięcej energii ? same potłuczone szyby w skali dużego osiedla kosztują majątek. Mniej dzieci i młodzieży się nudzi ? mniejsze wydatki i problemy z remontami. Ot, kapitalista za komuny, prawdziwy wizjoner. Nawet nie wspomniał o szlachetnym kaganku oświaty.
Czasy się zmieniły. Władze spółdzielni też. Weszła gospodarka rynkowa. Dotarła do mnie kilka lat temu taka ?plotka?, że pewne osoby z Zarządu SM wpadły na pomysł, aby domy kultury i ogniska oświatowe były samowystarczalne, jeżeli już nie mogą przynosić ZYSKU(!!!). Pomysł upadł. Ktoś przytomny wytlumaczył tym racjonalizatorom, że INWESTOWANIE W OŚWIATĘ, to nie to samo co INWESTOWANIE NA GIEŁDZIE, choć udowodniono, że złotówka wydana na edukacje zwraca się 7'okrotnie(o ile dobrze pamiętam).
Decydenci cierpią często na jakiś rodzaj krótkowzroczności intelektualnej. Rola ludzi z pasją, instruktorów itp. polega też na tym, aby decydentom pomóc te krótkowzroczność zwalczyć - poszerzyć perspektywę, wskazać celowość drobnych wydatków na oświatę. Często się to udaje, bo oni też chcą się wykazać jakimś działaniem, aktywnością ? od tego są ? licząc na następną kadencję.

Wracając do tematu...
ryszard zielonka napisał:1. załatwiam (choćby grosze od gminy)/finansuję modele i daję je dzieciom do wykonania, ale po wykonaniu modele jak za komuny zostają na modelarni jako ozdoba/zapasowe na zawody,
Praca włożona w model jest nieporównywalnie cenniejsza od dowolnego zestawu. Nie oddać skończonego modelu, to jakby dać dziecku sygnał, że cenniejsze są patyczki niż jego wysiłek.

ryszard zielonka napisał:3. jak ktoś chce to może sam kupować swojemu dziecku zestawy modeli do wykonania na modelarni - co by mnie najbardziej cieszyło,
Moim zdaniem, to składki nawet są zbędne. Co kiedy trafi się geniusz, albo rodzeństwo bez takiego wsparcia rodziców? Niektórym może być trudno ponieść dodatkowy ciężar.
Po to jest modelarnia, żeby oferować określony, jednolity dla wszystkich początkujących program finansowany z gminnego, spółdzielczego lub innego budżetu.

Kończąc...
Poruszył Pan ważny temat, który często przewija się w rozmowach modelarzy zaangażowanych w prowadzenie modelarni. Czasem ciarki przechodzą po plecach, kiedy sie słyszy o krótkowzrocznej pomysłowości włodarzy i trudno zachować zimną krew.
Dlatego...
Mam nadzieję, że moje poglądy i użyte eufemizmy nikogo nie uraziły.

Pozdrawiam,
Tomek
By oszacować popularność modelarstwa sportowego wystarczy zsumować listy startowe, nie trzeba sprzedawać "licencji".
Awatar użytkownika
Tomek Osinski
Site Admin
 
Posty: 383
Dołączenie: Poniedziałek, 30 Styczeń 2006, 21:06
Miejscowość: Warszawa


Powróć do A. regionalne, stowarzyszenia, modelarnie, lotniska, łaki - gdzie, co, jak i kiedy - forum